Berati Stones

2016

akcja performatywna realizowana we współpracy z Dianą Lelonek
czas trwania ~ 2h
30 kamieni
kartonowy szyld N E V E R
2 sprzedawczynie

1960 – albańska młodzież z organizacji komunistycznych przy wsparciu wojska tworzy gigantyczną inskrypcję, wykonaną z kamieni pobielonych farbą, nazwiska przywódcy komunistycznego kraju – ENVER (Hoxha) na stokach góry Shpirag.

2012 – albański artysta Armando Lulaj dokonuje aktu przechwycenia i subwersji dawnego sensu hasła i zastępuje napis ENVER nowym sloganem – NEVER

Slogany tworzone na stokach albańskich gór, choć czytelne z wielu kilometrów, z bliska stają się niewyraźne, a granice poszczególnych liter zamazane. Wyłania się ich struktura – kamienie pomalowane białą farbą - symbol propagandy.

Charakter projektu ujawnia się  podczas handlu trzydziestoma oryginalnymi replikami kamieni z napisu NEVER. Każdy pionowy rząd kamieni stanowi idealne kopie budulca tworzącego poszczególne litery sloganu. Kartonowy szyld ułatwia ich identyfikację, a wysokie ceny podkreślają wartość symboliczną.

W efekcie stragan przyjmuje funkcję platformy dyskusyjnej, gdzie podjęty zostaje temat społecznych wartości i ich przemian. Mieszkańcy Beratu samoistnie powtarzają znany, z historii ich miasta, gest. Spontanicznie ingerują w układ i kolejność liter na szyldzie, określając, w której rzeczywistości (komunistycznej, czy niekomunistycznej) chcieliby funkcjonować – NEVER na ENVER i odwrotnie.

Otwartość na ingerencje potencjalnych klientów podszyta zostaje kapitalistyczną chęcią zysku. Ostatecznie, może ktoś zdecyduje się na zakup.




komentarz dr hab. Waldemara Kuligowskiego, prof. UAM, kierownika Zakładu Studiów nad Kulturą Współczesną w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu

Obiekty są jak ludzie – mają swoje biografie  Mogą to być życiorysy społeczne, polityczne, techniczne albo dotyczące substancji, z jakiej obiekt powstał. Jak wszystkie biografie, także w przypadku obiektu, mają one swoje momenty przełomowe, załamania i odrodzenia. Bywa, że biografie ludzi i obiektów przecinają się, czasem bardzo świadomie. Tak stało się w przypadku akcji Anny Jochymek i Diany Lelonek. Dokonały one wkroczenia w biografię gigantycznego sloganu politycznego. Naruszyły jego logikę, zmąciły dotychczasowy przebieg. Nie w tym jednak celu, by go zniszczyć, ale raczej uaktualnić, poddać nowej refleksji.

„Berati stones” było działaniem od początku zogniskowanym na interakcję. Dwie kobiety wystawiły na sprzedaż pewne przedmioty. Ustawiły się z nimi na głównym deptaku w mieście. Zaopatrzyły w napisy i wyjaśnienia. Na tle zwalistej góry Shpirag, niosącej na swoich zboczach napis „Never”, zaprezentowały kamienie z tego napisu pochodzące. Ułożone w ładzie podporządkowanym kolejnym pięciu literom. Otworzyły w ten sposób pole spotkań: z ludźmi, ale także z biografią obiektu.

Pole spotkań szybko wypełniło się teraźniejszymi emocjami i pamięcią o przeszłości. Przechodnie oglądali kamienie, ważyli je w rękach, zadawali pytania. Co chyba najbardziej znaczące, manipulowali  sensem hasła, zapisanego na pięciu kartonowych planszach. Zamiana tylko jednej litery powodowała, że NEVER zmieniało się w ENVER. Takich zmian było wiele, w obu kierunkach. Retoryka tego procesu nie ograniczała się tylko do wymiaru symbolicznego czy wizualnego. Przesunięcie litery było raczej przesunięciem w systemie, uruchomieniem innego kodowania – pamięci, wrażliwości, a także naoczności przemian w kulturze.  

Niewiele znaczy w tej sytuacji fakt, że wystawione na sprzedaż kamienie jedynie rzekomo pochodziły z kontrowersyjnego miejsca, że były – jak chciały autorki akcji – „prawdziwymi kopiami”. Społeczna pamięć może przecież z powodzeniem żywić się mistyfikacją, uczucia dumy oraz wstydu mogą rosnąć na drożdżach fikcji. „Berati stones” to fikcja w pierwotnym znaczeniu tego terminu, znaczącego tyle, co tworzenie, wyłanianie czegoś. Jochymek i Lelonek zaangażowały swoich „klientów” do działania polegającego ostatecznie na wyłonieniu nowego rozdziału w biografii obiektu, którego historia i skala były dla jednostek przytłaczające. Oferując niewielkie odłamki skał, sugerowały, że można tę historię odczarować i sprowadzić do zwyczajnych rozmiarów. Pozwalając na kreowanie hasła, otworzyły z kolei możliwość odnoszenia się do prywatnych doświadczeń i poczucia sprawstwa. W rezultacie, ponad traumatyczną historią i ponad propagandową skalą wyłonili się ludzie. I poczuli, że to oni mogą konstruować i dekonstruować napisy, sensy oraz znaczenia. Nawet te największe.